Budżetowy segment monitorów gamingowych zmienił się nie do poznania. Jeszcze kilka lat temu tanie modele oferowały 60-75 Hz, później przyszły 100 i 144 Hz. Dziś za naprawdę nieduże pieniądze można kupić coś z 240 Hz – i właśnie taką propozycją jest iiyama G-Master GB2771HSU-B1 Red Eagle. 27-calowy monitor Full HD z serii Red Eagle kosztuje poniżej 640 zł, a jego specyfikacja brzmi jak produkt z wyższej półki.
Dane techniczne wyglądają zachęcająco: panel Fast IPS 1920 x 1080 px, 240 Hz, G-Sync Compatible, deklarowany czas reakcji 0,4 ms MPRT, DisplayPort 1.4, HDMI 2.0, hub USB z portem Type-C. Wersja bez ergonomicznej podstawy i portów USB dostępna jest nawet poniżej 500 zł, więc próg wejścia jest naprawdę niski.

Budowa i ergonomia
Red Eagle ma ciemną, matową obudowę z porowatej faktury plastiku, wąskie ramki wokół ekranu i wyraźnie odchudzona dolna krawędź. Całość sprawia wrażenie solidnie spasowanej, bez skrzypień czy luzów. Design jest stonowany i użytkowy. Powłoka antyodblaskowa działa skutecznie i nie wprowadza nieprzyjemnej ziarnistości obrazu.
Ergonomia stoi na dobrym poziomie. Ramię pozwala na regulację wysokości, pochylenie, obrót na boki i pełny pivot w obie strony. Montaż jest błyskawiczny – żadnych narzędzi, zatrzaski i szybkośrubki robią swoje. W zestawie znajdziemy kabel DisplayPort, HDMI i USB, więc na start mamy wszystko, czego potrzeba.
Zestaw złączy jak na ten segment jest naprawdę bogaty: DisplayPort 1.4, dwa HDMI 2.0, wyjście słuchawkowe 3,5 mm, USB 3.2 Gen1 Type-A oraz USB Type-C 3.2 Gen1. Szkoda tylko, że port USB-C nie obsługuje DP ani Power Delivery – to by mocno podniosło użyteczność. Zasilacz jest wbudowany w obudowę, co eliminuje zewnętrzną kostkę i porządkuje przestrzeń za biurkiem. Głośniki 2×2 W są na tyle przyzwoite, żeby awaryjnie z nich skorzystać – ale niczym nie zachwycą.

Menu OSD
Obsługa menu przez joystick to dobry ruch. Poniżej joysticka jest tylko przycisk zasilania. Menu jest w pełni spolszczone i logicznie zorganizowane, oferuje regulację jasności, kontrastu, temperatury barwowej, gammy lokalnej, korektor czerni, kilkupoziomowy overdrive oraz tryb stroboskopowy MBR z siedmioma poziomami natężenia. Są też trzy sloty na własne profile ustawień.
Brakuje jedynie typowych gamingowych dodatków w stylu celownika ekranowego, licznika FPS czy timera. Brak aplikacji systemowej do zarządzania ustawieniami też daje się we znaki.
Kolory i kontrast
Tutaj pojawia się pierwsza poważna uwaga. GB2771HSU-B1 Red Eagle ma wyraźnie wąski gamut. Pokrycie sRGB wynosi 93,8% przy objętości 100,7% – do zaakceptowania. Jednak już dla Adobe RGB to tylko 69% pokrycia, a dla DCI-P3 zaledwie 73,6%. Jak na Fast IPS to rozczarowujące, choć nie odbiegające od typowych wyników dla budżetowych paneli w tej cenie.
Na domyślnych ustawieniach (50% jasności) monitor wyświetla 256,7 cd/m² na bieli i osiąga kontrast 1423:1 – wyraźnie lepiej niż deklarowane 1000:1, więc producent tu niedoszacowuje. Temperatura barwowa na fabrycznych ustawieniach wynosi 6831 K, przez co biel lekko ciągnie w chłodny, niebieski odcień. Można to szybko skorygować w OSD.
Miłą niespodzianką jest średni błąd Delta E wynoszący zaledwie 1,68 przy fabrycznej kalibracji – to bardzo dobry wynik jak na tę półkę. Jest jednak jedno odstępstwo: czysta czerwień osiąga Delta E na poziomie 5,37, więc pracę z grafiką należy odpuścić bez wcześniejszej kalibracji. Po ręcznym profilowaniu kolorymetrem sytuacja ulega wyraźnej poprawie – średni błąd schodzi do 0,56, a błąd czerwieni do 1,69. Gamma lokalna na fabrycznych ustawieniach wypada nieźle i jedynie w początkowej fazie nieco odbiega od ideału. To ponadprzeciętny wynik w tym segmencie.

Jasność i podświetlenie
Podświetlenie W-LED pracuje w trybie Flicker-Free – pomiary nie wykazały migotania, co dobrze wpływa na komfort przy długich sesjach. Jasność maksymalna to jeden z mocniejszych atutów tego modelu: producent deklaruje 350 cd/m², a zmierzyliśmy 449 cd/m² – prawie 100 nitów więcej. Równie ważny jest dolny próg jasności wynoszący 38 cd/m², co pozwala komfortowo korzystać z monitora w całkowicie zaciemnionym pokoju.
Mniej pozytywnie wypada jednorodność podświetlenia. Odchylenia przy krawędziach sięgają kilkunastu procent względem środka, a na ciemnych treściach pojawia się typowy IPS Glow i efekt chmurzenia. To w zasadzie nieodłączna cecha budżetowych paneli IPS, ale warto mieć tego świadomość przed zakupem.
Tryb stroboskopowy MBR znacząco poprawia ostrość obrazu w ruchu, ale kosztem jasności – na pierwszym poziomie to około 300 nitów mniej niż maksimum, na siódmym różnica jest jeszcze większa. Przy MBR odpada też FreeSync i część opcji OSD. Osoby wrażliwe na migotanie powinny trzymać się od tego trybu z daleka.

Gaming: 240 Hz, szybkość matrycy i input lag
240 Hz na panelu Fast IPS brzmi obiecująco i w dużej mierze spełnia oczekiwania. Czas reakcji plamki jest wyraźnie lepszy niż w modelach Black Hawk z 144 Hz – smużenie przy kontrastowych obiektach jest widoczne tylko w naprawdę wymagających scenach. Overdrive na poziomie +4 daje najlepszy kompromis między smużeniem a overshootem – wartości +5 już przeginają i pojawiają się wyraźne aureole.
FreeSync/G-Sync Compatible działa bez problemów zarówno na kartach AMD, jak i NVIDIA. Zakres VRR zaczyna się od 48 Hz, ale wsparcie LFC skutecznie rekompensuje ten próg – przy spadkach klatek poniżej 48 płynność jest zachowana. Input lag zmierzony na poziomie 2,9 ms jest praktycznie niezauważalny w grze. To solidny wynik dla monitora skierowanego do graczy, którzy cenią responsywność – szczególnie w szybkich tytułach sieciowych, gdzie każda milisekunda może robić różnicę.
Przy maksymalnej jasności i 240 Hz monitor pobiera 27,9 W -to przyzwoity wynik jak na wyświetlacz tej klasy. W trybie czuwania watomierz pokazał 0,8 W. Rachunki za prąd przy kilku godzinach grania dziennie pozostaną zatem bez wpływu na domowy budżet.

iiyama Red Eagle GB2771HSU-B1 – Podsumowanie
iiyama G-Master GB2771HSU-B1 Red Eagle to monitor, który dostarcza to, po co się go kupuje: bardzo wysoką płynność obrazu za naprawdę niewielkie pieniądze. 240 Hz na Fast IPS, niski input lag, solidna ergonomia, wąskie ramki i zaskakująco dobra fabryczna kalibracja sRGB tworzą pakiet trudny do pobicia poniżej 640 zł. Bogaty zestaw złączy z USB-C to rzadkość w tej klasie cenowej.
Budżetowy charakter daje jednak o sobie znać. Wąski gamut wyklucza monitor z zastosowań graficznych, a jednorodność podświetlenia jest przeciętna. Jeśli jednak szukacie taniego monitora do grania – szczególnie do szybkich gier sieciowych, gdzie 240 Hz realnie robi różnicę – Red Eagle jest jedną z najlepszych opcji w tej cenie. Za mniej niż 500 zł (wersja bez podstawy) trudno znaleźć porównywalną alternatywę.