iiyama od lat buduje swoją pozycję w segmencie monitorów gamingowych i biurowych, ale do tej pory w jej ofercie brakowało jednej rzeczy – sprzętu dla grafików i twórców. To się właśnie zmieniło. Seria ProGraphic zadebiutowała dwoma modelami: 32-calowym HB3201UHSNP-B1 i 27-calowym HB2701UHSNP-B1.

Oba oferują identyczną specyfikację – różni je wyłącznie rozmiar i waga. Ceny to odpowiednio ok. 2800 i 2000 zł, a więc jak na monitory dedykowane profesjonalistom są to kwoty bardzo przystępne. Sprawdzamy, czy iiyama potrafiła przenieść swoją filozofię dobrego stosunku ceny do możliwości na wymagający segment kreatywny.

Budowa i ergonomia

Białe opakowania z grafikami produktowymi sygnalizują zmianę tonu – to już nie gamingowa seria G-Master. W środku komplet kabli (zasilający, USB-B, HDMI, DisplayPort i USB-C 1 metr) oraz wszystkie elementy do samodzielnego montażu. Cały proces zamyka się w niecałych dwóch minutach.

Design obu monitorów jest wyraźnie inny od tego, do czego iiyama nas przyzwyczaiła. Smukłe ramki z każdej strony, czarny matowy plastik na obudowie i podstawie, srebrne ramię – całość wygląda nowocześnie i spokojnie. Jakość wykonania nie budzi zastrzeżeń, elementy są dobrze spasowane, a podstawa od środka wzmocniona metalem. Trapezowa stopa zajmuje relatywnie mało miejsca i ma płaską górną powierzchnię – można na niej swobodnie położyć telefon czy notatnik. Na ramieniu znalazła się spinka na kable.

Ergonomia zasługuje na pochwałę. Podstawa umożliwia pochylenie -5°/+23°, regulację wysokości o 150 mm, pełny obrót o 360° na osi (dzięki kółku pod stopą) i pivot. Kompatybilność z VESA 100×100 to standard. Warto zaznaczyć, że powłoka antyodblaskowa to nie zwykłe AG, lecz zaawansowany polaryzator AGLR (anti-glare low reflective), który skuteczniej ogranicza odbicia niż typowe powłoki, a jednocześnie nie wprowadza ziarnistości degradującej percepcję kontrastu – ważna zaleta przy pracy z grafiką.

OSD obsługuje się joystikiem z tyłu obudowy – wygodnie i sprawnie. Menu jest w pełni spolszczone, oferuje emulację wielu przestrzeni barwnych, regulację gammy, 6-osiową korektę nasycenia i odcienia, kilkupoziomowy overdrive i trzy sloty na własne profile. Ciekawą nowością jest tryb „Jednolitość”, który ogranicza jasność do około 220 nitów, ale w zamian bardzo mocno wyrównuje podświetlenie – o tym za chwilę. Brakuje aplikacji systemowej jako alternatywy dla OSD, ale to wciąż rzadkość w tej klasie.

Złącza i stacja dokująca

Pod względem wyposażenia iiyama naprawdę zaskoczyła. Tylny panel skrywa HDMI 2.0, DisplayPort 1.2, port USB-C, USB-B (jako upstream dla huba), złącze ethernet RJ45, wyjście 3,5 mm i wyjście DisplayPort do połączeń Daisy Chain MST (max. 3840×2160). Hub USB 3.2 Gen 1 składa się z trzech portów Type-A (dwa z nich ulokowano z boku monitora, gdzie są znacznie wygodniejsze) i jednego Type-C (5 Gbps, 15 W).

Stacja dokująca USB-C obsługuje Power Delivery o mocy do 96 W, LAN i wyjście DisplayPort – uwaga, bez obsługi Mac. W połączeniu z wbudowanym przełącznikiem KVM monitor potrafi obsługiwać kilka komputerów z jednym zestawem myszki i klawiatury. To zestaw funkcji, który u wielu konkurentów w tej cenie po prostu nie istnieje. Głośniki 2×2 W w modelu 27″ i 2×2,5 W w 32″ traktujmy wyłącznie jako rozwiązanie awaryjne – brzmią słabo, ale ich obecność jest lepsza niż brak.

Kolory, kontrast i kalibracja

Oba monitory wyposażono w panele IPS Black 2.0 o rozdzielczości 4K (3840×2160), z 8-bitowym przetwarzaniem wspomaganym techniką FRC (efektywne 10 bitów). Gamut jest naprawdę szeroki: objętość sRGB przekracza 160%, Adobe RGB ponad 110%, DCI-P3 około 115%. To wyniki zbliżone do tego, co widzimy w nowoczesnych OLED-ach, i trudno tu mówić o jakimkolwiek rozczarowaniu. Emulacja poszczególnych przestrzeni barwnych dostępna z poziomu OSD pozwala uniknąć przesadnej cukierkowości i uzyskać naturalny, kontrolowany obraz.

Kontrast zmierzony w obu modelach wynosi od 2300:1 do 2500:1 – nieco poniżej deklarowanych 3000:1, ale i tak wyraźnie poza zasięgiem typowych matryc IPS (1000:1). W praktyce to poziom zbliżony do paneli VA, co przy pracy z ciemnymi motywami i zdjęciami jest naprawdę odczuwalne. Temperatura bieli fabryczna trafia niemal idealnie w 6500 K.

Fabryczna kalibracja wypada przyzwoicie. Delta E dla sRGB wyniosło 1,26 u modelu 27″ i 1,98 u 32″ – w obu przypadkach dobry wynik. Niestety w obu modelach najwyższy błąd (ok. 8) dotyczy czystej czerwieni, więc dodatkowa kalibracja kolorymetrem jest wskazana – tym bardziej że monitory chętnie się jej poddają. Po ręcznym profilowaniu błędy schodzą do bardzo satysfakcjonującego poziomu, gamma wyrównuje się, a kontrast pozostaje wysoki.

HDR400 obecne w specyfikacji można zignorować. Bez lokalnego wygaszania stref i przy tej jasności HDR jest tu wyłącznie marketingowym dopiskiem bez praktycznego zastosowania.

Jasność, podświetlenie i jednorodność

Podświetlenie W-LED pracuje w trybie Flicker-Free – brak migotania potwierdzają testy. Maksymalna zmierzona jasność to 461 cd/m² dla modelu 32″ (nieco powyżej deklaracji) i 416 cd/m² dla 27″ (nieco poniżej). Minimum w obu przypadkach to 38 cd/m², wystarczające nawet do pracy w całkowicie zaciemnionym pokoju.

Równomierność podświetlenia na standardowych ustawieniach bywa przeciętna – w prawym dolnym rogu obu testowanych egzemplarzy odchylenia względem centrum przekraczały 15%. Tu wkracza jednak wspomniany tryb „Jednolitość”, który ogranicza jasność do ok. 220 nitów, ale za to sprowadza odchylenia do kilku procent. Dla grafika, który potrzebuje spójnego podświetlenia na całej powierzchni ekranu, to bardzo przydatna funkcja. Typowy dla IPS efekt Glow i zażółcenia narożników przy czerni są obecne, choć nie nadmiernie dokuczliwe. Warto jednak pamiętać, że stopień nasilenia tych zjawisk zależy od konkretnego egzemplarza.

Odwzorowanie ruchu i input lag

Te monitory nie są dla graczy – i nie ma co tego kryć. 60 Hz z czasem reakcji 4 ms GtG to specyfikacja pracownicza, a nie gamingowa. Przy dynamicznych grach smużenie jest wyraźnie widoczne, brak adaptacyjnej synchronizacji potrafi dawać screen tearing, a input lag przy 60 Hz jest odczuwalny. Do spokojnych gier, przewijania treści czy pracy – zupełnie wystarczające. Do sieciowych FPS-ów – z tymi monitorami nie ma sensu nawet zaczynać.

Przy maksymalnej jasności i białym tle model 32″ pobiera 40,6 W, a 27″ zaledwie 33,9 W. W trybie czuwania to odpowiednio 1,4 W i 1,3 W – minimalnie wyżej od normy, ale bez wpływu na rachunki za prąd.

iiyama ProGraphic HB3201UHSNP-B1 i HB2701UHSNP-B1 – Podsumowanie

iiyama ProGraphic HB3201UHSNP-B1 i HB2701UHSNP-B1 to udany debiut japońskiego producenta w segmencie monitorów kreatywnych. Nie są to konstrukcje premium, ale oferują coś, co w tej cenie trudno znaleźć w jednym miejscu: 4K, IPS Black 2.0 z kontrastem na poziomie VA, bardzo szeroki gamut z możliwością emulacji przestrzeni barwnych, certyfikat Pantone Validated, solidną ergonomię i wyjątkowo bogaty zestaw złączy z KVM, stacją dokującą USB-C 96 W i LAN.

Słabsze punkty to fabryczna kalibracja wymagająca korekty na czerwieni, HDR wyłącznie na papierze i przeciętna jednorodność podświetlenia bez trybu „Jednolitość. Za 2000 zł (27″) i 2800 zł (32”) to monitory, które graficy i twórcy powinni mieć na swojej liście wyboru – szczególnie jeśli zależy im na praktyczności i kompleksowości zestawu za rozsądną cenę.

Arkadiusz Ogończyk

Arkadiusz Ogończyk

Redaktor prowadzący

Baner zgody na pliki cookie od Real Cookie Banner