Kupno dodatkowego kontrolera do PlayStation 5 potrafi być zaskakująco trudne. Oryginalny DualSense oferuje sporo ciekawych rozwiązań, ale nie należy do najtańszych, a do tego ma problem zużywających się analogów. Z kolei bardziej zaawansowane kontrolery potrafią kosztować kilkaset złotych. Co więc wybrać, jeśli potrzebujemy po prostu sensownego pada do PS5 lub PC?
Jedną z odpowiedzi ma być Yaxo Mantis Rage. To kontroler kosztujący mniej niż 200 zł, który wygląda znacznie ciekawiej, niż sugerowałaby jego cena. Dostajemy w nim analogi z efektem Halla, przyciski wykorzystujące mikroprzełączniki, touchpad, żyroskop, Bluetooth oraz dwa dodatkowe przyciski z tyłu obudowy. Lista jest długa. Pytanie tylko, czy za specyfikacją idzie również jakość.
Pierwsze wrażenie? Lepsze, niż można oczekiwać
Już opakowanie sugeruje, że nie mamy do czynienia z kolejnym tanim kontrolerem. Jest schludne, estetyczne i dobrze zabezpiecza urządzenie podczas transportu. Producent nie przesadził natomiast z zawartością zestawu. W środku znajdziemy kontroler, przewód USB-C – USB-A oraz instrukcję obsługi. Czyli wszystko, czego potrzeba.
Znacznie ważniejsze jest jednak pierwsze spotkanie z samym Mantis Rage. Tutaj Yaxo wypada naprawdę dobrze. Obudowa jest solidnie spasowana, nie trzeszczy podczas mocniejszego ściskania i nie daje wrażenia produktu, który po kilku miesiącach zacznie żyć własnym życiem. Matowe tworzywo jest przyjemne w dotyku, a lekko chropowata powierzchnia uchwytów pomaga utrzymać kontroler w dłoniach. Pad jest również stosunkowo lekki. Przy dłuższych sesjach może to być zaletą, szczególnie jeśli cięższe kontrolery zaczynają po kilku godzinach męczyć nadgarstki.
Wygląd jest raczej stonowany, choć Mantis Rage ma również podświetlenie LED. Nie jest ono przesadnie agresywne i po zmroku prezentuje się całkiem efektownie.

Znajomy układ, ale nie jest to kopia DualSense
Podstawowy układ elementów nie powinien nikogo zaskoczyć, ale Yaxo zdecydowało się na kilka zmian względem kontrolera Sony. Krzyżak jest jednolity zamiast podzielonego na cztery osobne elementy. W praktyce dużo zależy tutaj od przyzwyczajeń.
Nietypowo prezentują się również główne przyciski akcji. Zamiast dobrze znanych symboli PlayStation otrzymujemy oznaczenia producenta. Początkowo wygląda to trochę dziwnie, ale jeśli ktoś gra na konsolach od lat, raczej nie patrzy już na oznaczenia podczas wciskania przycisków, więc szybko przestaje zwracać na to uwagę. Najważniejsze jest jednak to, co znajduje się pod palcami.
Hall Effect w padzie za mniej niż 200 zł
Największym argumentem przemawiającym za Mantis Rage są analogi wykorzystujące czujniki z efektem Halla. Zamiast klasycznych potencjometrów zastosowano rozwiązanie bazujące na polu magnetycznym, dzięki czemu elementy odpowiedzialne za odczytywanie pozycji gałki nie zużywają się w taki sam sposób jak w tradycyjnych konstrukcjach.
Same analogi pracują płynnie, dobrze wracają do pozycji centralnej i pozwalają na precyzyjne sterowanie. Szczególnie dobrze wypada to w strzelankach, gdzie nawet niewielkie odchylenia mają znaczenie. Jak na tę półkę cenową jest to zdecydowanie jeden z mocniejszych punktów kontrolera. Drugą ciekawostką są główne przyciski korzystające z mikroprzełączników. Ich działanie bardziej przypomina kliknięcie myszki niż klasyczne, miękkie przyciski membranowe.
Skok jest krótki, reakcja szybka, a każde naciśnięcie wyraźnie wyczuwalne. Nie każdemu taki charakter pracy przypadnie do gustu, bo tradycyjne przyciski są bardziej miękkie, ale Mantis Rage daje dzięki temu bardzo bezpośrednie wrażenie podczas grania.

Touchpad, żyroskop i dodatkowe przyciski
Producent nie ograniczył się do podstawowych funkcji. Kontroler wyposażono również w panel dotykowy oraz sześcioosiowy żyroskop. Touchpad poprawnie reaguje na gesty i może być normalnie wykorzystywany w grach, które robią z niego użytek. Na tylnej części obudowy znalazły się natomiast dwa dodatkowe przyciski oznaczone jako MR i ML.
Można przypisać im wybrane funkcje bez instalowania dodatkowego programu. Konfiguracja odbywa się bezpośrednio z poziomu kontrolera, co jest wygodne i przede wszystkim szybkie. Nie trzeba instalować aplikacji tylko po to, aby zmienić zachowanie dwóch przycisków. Szkoda jedynie, że MR i ML są dość małe. Początkowo trzeba trochę poszukać odpowiedniego ułożenia dłoni, aby korzystanie z nich było naturalne. Większe przyciski lub nieco inne umiejscowienie poprawiłyby ergonomię.
Jak Mantis Rage sprawdza się podczas grania?
Podczas korzystania z kontrolera na PS5 i PC największe znaczenie ma po prostu to, że sprzęt działa tak, jak powinien. Połączenie jest stabilne, reakcje szybkie, a na komputerze pad nie wymaga zabawy ze sterownikami czy dodatkowym oprogramowaniem. Triggery pracują płynnie i oferują progresywny opór, dzięki czemu dobrze sprawdzają się między innymi w grach wyścigowych. Całość dobrze leży w dłoniach, a niska masa sprawia, że nawet dłuższa sesja nie jest szczególnie męcząca.
W strzelankach największą różnicę robią analogi. Precyzyjna praca gałek w połączeniu z szybko reagującymi przyciskami sprawia, że Mantis Rage potrafi dawać bardzo przyjemne poczucie kontroli.
Najbardziej odczuwalną różnicą względem DualSense są wibracje. Nie ma tutaj zaawansowanej haptyki znanej z kontrolera Sony. Dostajemy znacznie prostszy system, który spełnia swoją funkcję, ale nie zapewnia podobnego poziomu informacji zwrotnej.
Mantis Rage korzysta z ogniwa o pojemności 500 mAh, niewielka bateria pomaga utrzymać niską masę kontrolera. Dla osób grających głównie przy komputerze nie musi być to duży problem, szczególnie że można korzystać z połączenia przewodowego. Przy dłuższych sesjach na kanapie warto jednak pamiętać o regularnym ładowaniu.

Yaxo Mantis Rage – czy warto?
Yaxo Mantis Rage nie próbuje zastąpić DualSense’a pod każdym względem. Nie oferuje równie rozbudowanych wibracji, ma mniejszy akumulator, a dodatkowe tylne przyciski mogłyby być większe. Jednocześnie producent bardzo rozsądnie wybrał miejsca, w których warto było zainwestować.
Najważniejsze elementy odpowiedzialne za samo sterowanie wypadają bowiem bardzo dobrze. Analogi z efektem Halla są precyzyjne i powinny być znacznie mniej podatne na drift, mikroprzełączniki zapewniają szybką reakcję, a cała konstrukcja jest solidnie wykonana. Do tego dochodzą touchpad, żyroskop, dodatkowe programowalne przyciski oraz możliwość grania bezprzewodowo i przewodowo. Największą zaletą pozostaje jednak cena. Przy kwocie poniżej 200 zł lista funkcji Mantis Rage jest naprawdę długa.
Nie jest to kontroler, który pod względem haptyki zastąpi DualSense’a. Jeśli jednak szukamy dodatkowego pada do PlayStation 5, kontrolera do wspólnego grania na kanapie albo niedrogiego modelu do PC, Mantis Rage okazuje się bardzo ciekawą propozycją. Szczególnie dla osób, które bardziej od rozbudowanych wibracji cenią precyzyjne analogi, szybkie przyciski i brak konieczności wydawania kilkuset złotych na kontroler.