Jeszcze kilka lat temu za 32-calowy monitor WQHD z przyzwoitym odświeżaniem trzeba było zapłacić blisko 2000 zł. Dziś iiyama G-Master GB3272QSU-B1 Red Eagle można zamówić poniżej tysiąca złotych – i to ze specyfikacją, która jeszcze niedawno plasowałaby go w segmencie premium. Panel IPS 2560 x 1440 pikseli, 180 Hz, certyfikat G-Sync Compatible, hub USB 3.2 i szerokie możliwości regulacji brzmią zachęcająco, prawda?

Opakowanie i montaż to klasyka iiyamy – ekologiczny karton, komplet kabli w zestawie (zasilający, HDMI, DisplayPort i USB do huba) i beznarzędziowy montaż zajmujący dosłownie kilka chwil.

Design to minimalistyczna czarna obudowa z matowego plastiku o porowatej fakturze – odporna na zabrudzenia i zarysowania, dobrze spasowana, bez skrzypień i luzów. Dolna ramka jest wyraźnie odchudzona, co przy 32-calowym ekranie robi pozytywne wrażenie. Podstawa z wierzchu wygląda na plastikową, ale w środku wzmocniona jest metalem – to widać po stabilności i wadze (cały zestaw waży 8,6 kg).

Ergonomia stoi na wysokim poziomie. Ramię zapewnia pochylenie -5°/+23°, obrót o 45° w obie strony, regulację wysokości o 150 mm i pełny pivot. Jedyne zastrzeżenie to lekko zbyt duży opór niektórych regulacji – nie jest to dyskwalifikujące, ale płynniejszy ruch byłby bardziej komfortowy przy codziennym przestawianiu monitora. Możliwość montażu na ramieniu VESA 100×100 to oczywiście standard.

OSD obsługuje się joystickiem. Menu jest w pełni spolszczone, logicznie zorganizowane i oferuje tryb sRGB, korektor czerni, regulację gammy, overdrive na pięciu poziomach, stroboskopowy tryb MBR z siedmioma poziomami natężenia oraz trzy sloty na własne profile. Brakuje natomiast celownika ekranowego, licznika FPS czy timera – iiyama konsekwentnie ignoruje te gamingowe dodatki w swoich modelach.

Zestaw złączy jest solidny: dwa HDMI 2.0, DisplayPort 1.4, cztery USB 3.2 Gen 1 (dwa Type-A i dwa Type-C, choć bez Power Delivery i DisplayPort Alt Mode) oraz minijack. Wbudowane głośniki 2×5 W działają lepiej niż w większości monitorów tej klasy – grają płasko i bez basu, ale w nagłych sytuacjach mogą zastąpić głośniki zewnętrzne. Szkoda, że producent nie zdecydował się na przełącznik KVM – przy takiej liczbie portów USB byłby tu jak znalazł.

Kolory i kontrast

Panel IPS z 8-bitowym przetwarzaniem kolorów dostarcza imponujących wyników jak na swoją klasę. Pokrycie sRGB wynosi 99,9% przy objętości 142,9%, Adobe RGB osiąga 86,1% pokrycia, a DCI-P3 aż 93,3% przy objętości 101,2%. To parametry godne monitorów z wyższej półki cenowej, a dla gamingowego sprzętu poniżej 1000 zł wyniki po prostu robią wrażenie.

Na domyślnych ustawieniach (30% jasności) monitor wyświetla 173,5 cd/m² i osiąga kontrast 1203:1 – dobry jak na IPS, choć niższy od deklarowanego 1500:1. Temperatura barwowa 6515 K trafia niemal idealnie w punkt neutralny – biel jest czysta, bez żółtawych czy niebieskich odcieni. Średni błąd Delta E wynosi 2,43, a przebieg gammy na wartości 2,2 jest bardzo poprawny. Jedyne wyraźniejsze odchylenie to błąd 5,29 dla czystego niebieskiego – nieco psuje ogólnie dobry wynik kalibracji fabrycznej. Mimo to obraz jest subiektywnie naturalny i przyjemny dla oka, bez typowej cukierkowości.

Po kalibracji kolorymetrem wyniki są świetne: średni Delta E spada do zaledwie 0,35, a maksymalny błąd do 1,19. Przejścia tonalne nie są idealne, ale wynik pozwala bez kompleksów używać monitora do półprofesjonalnej pracy z grafiką czy montażu wideo.

Wsparcie dla HDR10 jest obecne, ale warto go zignorować przy podejmowaniu decyzji zakupowej. Bez lokalnego wygaszania stref, z jasnością 400 nitów i jednostrefowym podświetleniem, HDR10 to tutaj tylko oznaczenie na pudełku – żadnej realnej poprawy jakości obrazu nie uświadczymy.

Jasność i podświetlenie

Podświetlenie W-LED pracuje w trybie Flicker-Free – brak migotania potwierdzono zarówno pomiarami, jak i nagraniem kamerą. Maksymalna zmierzona jasność to 428 cd/m², nieco powyżej deklarowanych 400 nitów – dobry wynik. Minimalna jasność 55 cd/m² jest akceptowalna dla pracy w ciemnym pokoju, choć nie jest to rekord.

Równomierność podświetlenia wypada przeciętnie – odchylenia przy krawędziach sięgają blisko 18% względem centrum. Przy 32-calowym ekranie z tradycyjnym podświetleniem brzegowym to spodziewany wynik, choć zdarzają się konkurenci z lepszymi rezultatami. Na ciemnych treściach pojawia się też typowy IPS Glow, szczególnie przy jasnym podświetleniu.

Tryb stroboskopowy MBR przy pierwszym poziomie ogranicza jasność do około 250 nitów, a przy siódmym – do ok. 100 nitów. Wyraźnie poprawia ostrość ruchu, ale wyklucza G-Sync i blokuje regulację jasności. Osoby wrażliwe na migotanie powinny go unikać.

Gaming: 180 Hz, szybkość matrycy i input lag

180 Hz w połączeniu z panelem IPS działa tu bardzo przyzwoicie. Monitor pozytywnie zaskoczył w testach czasu reakcji GtG – przy overdrive na czwartym poziomie (piąty wprowadza wyraźny overshoot) uzyskano jedne z lepszych wyników w tej klasie. W praktyce smużenie jest minimalne, a różnica względem modeli Fast IPS jest odczuwalna głównie przy bardzo kontrastowych, szybkich scenach. Do grania w tytuły sieciowe nadaje się całkiem dobrze, choć 32 cale i WQHD to raczej strefa gier AAA niż e-sportu.

Overdrive na niskich poziomach jest mało skuteczny, a poziom piąty daje już wyraźne powidoki. Optymalne ustawienie to czwórka – to dobry kompromis. MBR przy niskich poziomach potrafi niemal całkowicie wyeliminować smużenie, ale kosztem jasności i wyłączenia G-Sync. Zakres VRR zaczyna się od 48 Hz z obsługą LFC – przy niższych wartościach klatek synchronizacja utrzymuje płynność bez tearingu. Input lag zmierzony na poziomie 2,4 ms to bardzo dobry wynik, w praktyce całkowicie niezauważalny podczas grania.

Przy maksymalnej jasności i białym tle monitor pobiera 47,7 W. W trybie czuwania zużywa 0,7 W. Jak na 32-calowy panel z WQHD i 180 Hz to przyzwoite wartości, nieróżniące się od wyników konkurencji.

iiyama Red Eagle GB3272QSU-B1 – podsumowanie

iiyama G-Master GB3272QSU-B1 Red Eagle to jeden z tych produktów, przy których trudno znaleźć lepszą alternatywę w tej cenie. Za niecałe 1000 zł dostajemy 32-calowy panel IPS z WQHD i 180 Hz, który wyróżnia się przede wszystkim bardzo szerokim gamutem barw i solidną fabryką kalibracją – to rzadkość w tym przedziale cenowym. Dochodzi do tego kompletna ergonomia, cztery porty USB 3.2, niski input lag i czas reakcji, który przy odpowiednim overdrive wypada naprawdę dobrze.

Słabsze strony to przeciętna równomierność podświetlenia, HDR wyłącznie na papierze i brak KVM czy Power Delivery przy portach USB-C.  Mimo tych ograniczeń, zestawienie możliwości z ceną prowadzi do jednego wniosku: przy budżecie do 1000 zł na monitor 32″ WQHD ciężko znaleźć coś, co robi więcej za mniej.

Arkadiusz Ogończyk

Arkadiusz Ogończyk

Redaktor prowadzący

Baner zgody na pliki cookie od Real Cookie Banner